Co słychać we francuskich mediach. Subiektywny wybór najbardziej smakowitych kąsków
Kategorie: Wszystkie | KINO | KOBIETA | KRYMINALNIE | KSIĄŻKI | POLITYKA | SPORT
RSS
piątek, 11 kwietnia 2014

Na zdezelowanym krześle leżała rzucona niedbale książka, dzwoneczek o krystalicznym dźwięku dzwonił przy najlżejszym podmuchu wiatru. Nieco dalej, w sadzie rosnącym na zboczu, które opadało łagodnie w stronę rzeki Durance, drzewa uginały się już pod ciężarem owoców.

- Masakra - zawyrokowała Lise bez cienia wyrozumiałości.

Frédérick d'Onaglia Powrót do źródeł, tłumaczenie Agnieszka Podolska.

Akcja powieści tego młodego francuskiego pisarza rozgrywa się w małej, uroczej, zapomnianej przez Boga i ludzi wiosce położonej gdzieś we francuskich Alpach. Główna bohaterka, wielkomiejska dama z towarzystwa, przywykła do luksusów i koktajli, trafia tam w po sprzeczce z mężem i stopniowo zakochuje się - w samym miejscu i nie tylko... 

Frederick d'Onadlia Powrót do źródeł, tłumaczenie Agnieszka Podolska

Autor pełnym czułości stylem doskonale oddaje atmosferę miejsca: romantyczne kolacje przy świecach i świetle księżyca, zimowe burze śnieżne, spacery po rozgrzanych słońcem górskich halach... "Było upalne popołudnie. W lesie żywica skwierczała pod korą modrzewi, pod stopami trzeszczały suche igły. Powietrze pachniało tymiankiem i lawendą".

Nie brakuje też intrygi kryminalnej, wielkiej polityki i parszywych charakterów. A wszystko to okraszone jest sporą dawką humoru.  Lektura w sam raz na majówkę.

 

 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mogłabym dać się zmylić, uwierzyć, że jestem piękna jak te urodziwe kobiety, za którymi się oglądają (...) Lecz ja wiem, że to nie sprawa urody, ale czegoś innego, tak, czegoś innego, na przykład sprytu. Wyglądam na taką, na jaką chcę wyglądać.

Kochanek Marguerite Duras, z języka francuskiego przełożyła Loda Kałuska.

To jedna z najpiękniej opowiedzianych historii miłosnych. W 1984 roku francuska pisarka otrzymała za nią Nagrodę Goncourtów. Książka opowiada o romansie między biedną, nastoletnią Francuzką i starym, bogatym Chińczykiem. Przesycona jest elektryzującą atmosferą, namiętnością i erotyzmem. Smakowity styl, narracja, w której przeplata się niewinność i perwersja, naiwność i przenikliwie trafne spostrzeżenia na temat ludzkiej egzystencji - wszystko to sprawia, że Kochanek to nie tylko zwierzenia młodej lolitki, ale przede wszystkim życiowo mądra książka o emocjach, relacjach międzyludzkich, prawach rządzących światem. Główna bohaterka z ciekawością i okrucieństwem właściwym młodym, odkrywającym świat istotom, grzebie sobie we własnym wnętrzu. Co tam wygrzebie, przynosi nam pokazać, ze szczerością i rozkoszną niewinnością dziecka. 

Tym sposobem z całą świadomością potrafię być czarująca, nawet jeśli prześladuje mnie chęć uśmiercenia (...).

Kochanek

Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż książka oparta jest na wątkach autobiograficznych. Marguerite Duras urodziła się i spędziła dzieciństwo w Indochinach, gdzie rozgrywa się akcja powieści, i diabli wiedzą, co mała, rozwiązła, puszczona samopas Francuzeczka wyprawiała tam z żądnymi wrażeń Chińczykami, który jak wiadomo słyną z zamiłowania do nieletnich panienek w kokardach i podkolanówkach.

Moim zdaniem Kochanek to - zaraz za Lolitą Nabokova - najpiękniejsza i najcudowniej perwersyjna książka o miłości...

poniedziałek, 22 października 2012

Na starówce w Lille, na ulicy świętego Jakuba stoi stara, opuszczona kamienica. Zabytkowa, murowana z cegieł byłaby pięknym budynkiem, gdyby nie zaniedbanie i daleko posunięta dewastacja. Dawno nie remontowana fasada, powybijane szyby w oknach, obsrywanych przez nikogo nie niepokojone gołębie, grzyb i starość wkradające się przez przeciekający dach. W tej właśnie kamienicy znaleziono w piątek kościotrupa.

Wydział do spraw czystości miejskiej Urzędu Miasta Lille dostał ostatnio zgłoszenie od mieszkanki domu sąsiadującego z porzuconą kamienicą. Sąsiadka skarżyła się na wodę cieknącą u niej z zawilgoconej rudery. W starej kamienicy nie widziano nikogo żywego od dobrych 15 lat, a jej stan pogarszał się z roku na rok, strasząc ziejącymi grozą powybijanymi oknami z przegniłymi zasłonami, ale dopiero po skardze sąsiadki urzędnicy miejscy zdecydowali się interweniować i zarządzili prace porządkowe.

Wysłany w piątek pracownik służby miejskiej otworzył dawno nie otwierane wrota. Gdy wszedł do sypialni, oczom jego ukazał się widok leżącego w łóżku kościotrupa odzianego w piżamę.  Zwłoki w stanie daleko posuniętego rozkładu leżały tam od 17 lat, jak wywnioskowali policjanci, którzy wnet przybyli na miejsce. Korespondencja, która nagromadziła się w skrzynce na listy, nosiła daty z 1995 r. Jak się okazało, szkielet należał do mieszkającego samotnie właściciela murowanej kamienicy, urodzonego w 1921r. Dziadek czując, że czas jego zbliża się ku końcowi zrobił ostatnie porządki, zamknął drzwi od środka, przebrał się piżamę, położył do łóżka i umarł. Po czym trup przeleżał tak przez 17 lat. Nikt się nie zorientował. Nikt się o niego nie martwił.

Indagowany przez dziennikarzy TF1 urzędnik miejski tłumaczy, że niepłacone prąd i woda są prostu odłączane, a służby miejskie nie mają prawa wejść bez powodu do prywatnego budynku, chyba że stanowi on zagrożenie lub sąsiedzi się skarżą.  

 

I tu, moi drodzy, widać jak na dłoni, że rodzina to podstawa i że trzeba mieć dużo dzieci, nie tyle po to, żeby żyć długo i szczęśliwie, ale by miał nas kto znaleźć po śmierci i żeby gołębie nie srały na nasze doczesne szczątki.

 

Przeczytaj także: http://francuskiwlacznik.blox.pl/2012/04/Przez-4-lata-lezal-martwy-w-lozku.html

poniedziałek, 17 września 2012

Frédéric Beigbeder znany jest w kręgach literatury francuskiej z niekonwencjonalnych powieści i takiegoż zachowania. Długowłosy potomek francuskiej arystokracji, bywalec klubów nocnych, skazany swego czasu za zażywanie narkotyków w miejscu publicznym potrafi zarówno w bezwzględny, ironiczny sposób zmierzyć się ze społeczeństwem konsumpcyjnym („99 francs”) jak i z czułością opisywać melancholijną  krainę swojego dzieciństwa („Un roman français”).W książce „Ratunku, przepraszam” („Au secours, pardon”) zagląda za kulisy agencji modelek.

Bohater powieści wykonuje zawód, o których marzyłby każdy facet: zajmuje się szukaniem najpiękniejszej dziewczyny na świecie. Jedzie w tym celu do Rosji, gdzie z lubością oddaje się przeprowadzaniu castingów wśród nastoletnich Rosjanek, gotowych zrobić naprawdę wszystko, aby wkupić się w łaski Francuza i stać się nową twarzą marki kosmetyków Ideal. Ale Octave, zblazowany 40-letni dandys, szuka też w Moskwie i Sankt Petersburgu czegoś innego:  Rosji, jaką zna z rosyjskiej literatury i poezji, i tej romantycznej „słowiańskiej duszy”, o której tyle czytał. Znajduje społeczeństwo przeżarte korupcją, rządzących krajem mafiosów i młode prostytutki pozbawione zahamowań. Pod kopułami  cerkwi szuka dawno zapomnianego w zachodnim świecie Boga, u popa spowiednika szuka pomocy i przebaczenia („Ratunku, przepraszam”). W wódce i kokainie - zapomnienia, a wśród słowiańskich lolitek rządnych sławy - prawdziwej miłości. A co znajduje…?

Au secours pardon

Powieść „Ratunku, przepraszam” spotkała wśród niektórych francuskich krytyków i czytelników z dość niepochlebną opinią, uznana za obsceniczną, pedofilską, mizoginiczną i operującą stereotypami. Inni, których zachwyciła błyskotliwą analizą komercyjnego społeczeństwa w dobie globalizacji i dyktatury piękna, uważają ją za najlepszą książkę tego autora.

Będzie podobać się tym, którzy cenią w literaturze cyniczny dystans pisarza do współczesnego świata i do samego siebie oraz tym, którym podoba się styl pełen aforyzmów, celnych metafor  i przewrotnych „złotych myśli”. „Ratunku, przepraszam” to spowiedź dziecięcia XXI wieku, 40-letniego, wiecznego chłopca. Polecam!

 

 

 

środa, 25 lipca 2012

Wraz z upalnym latem pojawia się pytanie: Czy można pić wodę z kranu?

Francuzi piją wodę prosto w kranu. We Francji jest to rzecz powszechna, wodę z kranu piją dorośli i dzieci, podaje się ją we francuskich restauracjach i w stołówkach szkolnych. Francuzi – nawet ci, którzy mieszkają w pobliżu licznych we Francji elektrowni jądrowych - są przekonani, że z ich kranów płynie woda źródlana, doskonałej jakości, pitna i dobra dla zdrowia. Poza tym, woda z kranu jest średnio od 100 do 200 razy tańsza niż woda z butelki, i bardziej „ekologiczna”, bo nie powoduje produkcji odpadów w postaci plastikowych butelek.

Tymczasem woda we Francji jest zanieczyszczona.

Zanieczyszczona mikrobami, związkami chemicznymi, metalami ciężkimi, lekarstwami wyrzucanymi w krzaki, których składniki dostają się do wody. Gotowanie zanieczyszczonej wody z kranu nie usuwa z niej niebezpiecznych związków, bo na wiele z nich gotowanie nie ma wpływu. Jak pisze Liberation, „dwa miliony Francuzów pije zanieczyszczoną wodę z kranu”. Nawet, jeżeli picie brudnej wody wydaje się na krótką metę nieszkodliwe, ograniczając się do niewinnych niestrawności, to długofalowe skutki przyjmowania codziennie przez wiele lat trujących związków chemicznych będą w perspektywie czasu trudne do ogarnięcia.

Może więc nieuleczalne choroby o niewyjaśnionych przyczynach biorą się właśnie z wieloletniego, niezauważalnego podtruwania?

piątek, 20 lipca 2012

Podczas trwającego trzy tygodnie wyścigu, zawodnicy Tour de France pokonują trasę o długości ponad trzy i pół tysiąca kilometrów. Jadąc średnio z prędkością 40 - 48 km/h zawodnik spala ok. 6 000 kalorii na dzień. Aby uzupełnić zapasy i nabrać sił do kolejnego etapu, rowerzysta zjada ogromne ilości dającego energię jedzenia. Podstawą pożywienia kolarza są pokarmy bogate w węglowodany: ziemniaki, makaron, ryż, kasza. Zawodnik musi odżywiać się różnorodnie, jeść mięso i ryby, warzywa i owoce, ma też prawo do kilku ciastek i cukierków dziennie. Pije ok. 7 litrów płynów każdego dnia, w postaci wody oraz napojów witaminowych. Wielokrotny zwycięzca Tour de France, znany kolarz Lance Armstrong zjadał sześć posiłków dziennie, wchłaniając tym samym każdego dnia 9 000 kalorii. Przy takiej ilości spożywanego jedzenia, kolarze nie chudną prawie wcale, mimo ogromnego wysiłku fizycznego, jakim jest pedałowanie 180 km dziennie.

Dla porównania, zapotrzebowanie energetyczne przeciętnego zjadacza chleba wynosi od 2000 do 2800 kalorii dziennie. Aby dostarczyć sobie tyle kalorii, co zawodnik Tour de France, przeciętny zjadacz chleba musiałby go pochłaniać 8 bochenków dziennie. Gdyby przy swoim trybie życia zjadał tyle, co kolarz, w ciągu trzech tygodni przytyłby 12 kg.

Zawodnicy teoretycznie żywią się w hotelach, w których są zakwaterowani na kolejnych etapach wyścigu. Jednak jak ujawnił L’Express, kolarze często skarżą się na niejadalne posiłki serwowane przez francuskie restauracje hotelowe. „Odgrzewany makaron, pływający w trzech centymetrach wody na dnie talerza, niedopieczone mięso i marchewka z groszkiem, po której widać, że jest prosto z puszki”, tak irlandzki kolarz Nicolas Roche podsumował prestiżową francuską gastronomię. Dlatego ekipy Tour de France coraz częściej przyjeżdżają na zawody w własną kuchnią polową, gdzie pod okiem specjalisty żywieniowego kucharz przygotowuje im risotta i pasty al dente.

czwartek, 19 lipca 2012

Zahia Dehar ma 20 lat i swoje 5 minut już za sobą. Trzeba przyznać, że wcześnie zaczęła. Spod sztucznych rzęs i doczepianych blond włosów wyziera nieskażone myślą spojrzenie młodej algierskiej call-girl, która - jako nieletnia prostytutka - wstrząsnęła francuskim światkiem piłki nożnej.

Niewinność

Zahia Dehar urodziła się w 1992 r. w Algierii, w ubogiej prowincji Mascara, jako córka kierowcy ciężarówki i gospodyni domowej. Przez 10 lat wszystko było dobrze do czasu, gdy w 2002 r., po 17 latach małżeńskiego piekiełka rodzice Zahii rozwiedli się i matka, Yamina, postanowiła za wszelką cenę wyjechać do Francji. Gdy tylko udało jej się uzyskać wizę turystyczną, spakowała walizki i z dwójką dzieci – 10-letnią Zahią i jej 7-letnim bratem – wylądowała we Francji, w biednej klitce na paryskim przedmieściu.

Aby związać koniec z końcem, Yamina dorabiała jako kelnerka w podrzędnym barze, gdzie wkrótce poznała Gilberta, urzędnika miejskiego z dwójką dzieci, którego najcenniejszą zaletą było francuskie obywatelstwo. Yamina szybko przeprowadziła się z dziećmi i całym majdanem do skromnego mieszkania Gilberta i tak długo zmuszała go do zawarcia małżeństwa, aż w końcu biedny urzędnik uległ naciskom. W 2004 r. wzięli ślub i trójka Deharów dostała papiery pozwalające im na pozostanie we Francji. Jednak przywleczona z Algierii bieda nie dała się tak łatwo oszukać i w nowej rodzinie wciąż brakowało pieniędzy.

W tym czasie Zahia poszła do szkoły. Uczyła się źle, powtarzała klasy, miała fatalne wyniki w nauce, słabe stopnie, zwłaszcza z francuskiego. Nauczyciele z gimnazjum doceniali wysiłki Zahii, ale dziewczyna była po prostu tępa. Miała same dwóje ze wszystkich przedmiotów, z wyjątkiem plastyki. I prac ręcznych…

Koniec niewinności

W gimnazjum Zahia zaczyna opuszczać się coraz bardziej. Wagaruje, przestaje się uczyć, a nauczyciele skarżą się na jej naganne zachowanie. Przez powtarzanie klas jest o dwa lata do tyłu w stosunku do pozostałych uczniów, starsza od innych i nad wiek rozwinięta – tylko fizycznie niestety. Chłopcy szybko to zauważają. Zahia coraz rzadziej bywa w szkole, coraz rzadziej bywa też w domu. W wieku 13 lat ma już bardzo złą reputacje. W wieku 16 lat zostaje prostytutką.

W wywiadzie dla Paris Match, Zahia opowiada: „Chodzę na dyskoteki i do klubów nocnych od kiedy skończyłam 16 lat. Zawsze wyglądałam na starszą, niż w rzeczywistości, i gdy zrozumiałam, że podobam się mężczyznom, powiedziałam sobie: „Dlaczego by z tego nie skorzystać?”. „Miałam stosunki seksualne z różnymi osobami i dostawałam za to pieniądze. Ale nie jestem prostytutką, jak wszyscy o mnie mówią!”. Pytana, czy pamięta swojego pierwszego klienta, wspomina z nostalgią: „Tego się nie zapomina. To był młody chłopak, bardzo miły i dobrze wychowany, obchodził urodziny. Miałam zaledwie 16 lat…”.

Zahia mówi o sobie „escort girl”. Oprócz francuskich piłkarzy, który obsługiwała jako nastoletnia prostytutka, jej klientami są „biznesmeni, którzy potrzebują młodej i ładnej dziewczyny do towarzystwa na wyjazdy, żeby pokazać się imprezach”. Lata często na Lazurowe Wybrzeże, do Monaco, do Dubaju. Jako prezent urodzinowy dla piłkarza Francka Ribery poleciała do niego do Monachium. Miała wtedy 17 lat. „Ribery zarezerwował luksusowy hotel w Monachium. Odbyliśmy stosunek seksualny, zapłacił mi.” Stawki? „2000 euro za noc, za chwilę przyjemności tylko 500 euro”.

Rodzina Zahii nic nie wiedziała o jej poczynaniach. Matki nigdy nie było w domu, pracowała wieczorami i nie miała żadnej kontroli nad nastoletnią córką. Nie miała i niczym pojęcia. Ojciec w Algierii dowiedział się z telewizji.

środa, 18 lipca 2012

W niedzielę 15 lipca ruch na paryskim lotnisku Roissy-Charles-de-Gaulle odbywał się na bieżąco. Dlatego pasażerowie lotu z Paryża do Dubaju byli zbulwersowani 6-godzinnym opóźnieniem, z jakim wystartował ich samolot linii Air France. Przyczyn opóźnienia nie podano.

Nie podano, bo przyczyną była zatkana toaleta w samolocie. Zatkana zwłokami noworodka.

Makabrycznego odkrycia dokonała francuska stewardessa w trakcie rutynowej inspekcji pokładu samolotu, który przyleciał z Wybrzeża Kości Słoniowej i przymierzał się do odlotu w kierunku Dubaju. Po opuszczeniu pokładu przez afrykańskich pasażerów, okazało się, że ubikacja się zepsuła „Toaleta była zatkana”, zeznaje stewardessa. „Gdy chciałam ją odetkać zauważyłam ciało martwego noworodka”. Po sześciu godzinach przeszkodę udało się usunąć i samolot wystartował do Dubaju z niczego nieświadomymi pasażerami na pokładzie.

W zeszłym roku w innym samolocie w Dubaju znaleziono zawiniętego w pieluchy martwego noworodka. Leżał tam przez kilka dni po tym, jak inna afrykańska pasażerka wydała go na świat na lotnisku, po czym udusiła i wepchnęła do kosza na śmieci w samolotowej toalecie. Co uczyniwszy odleciała w powrotem do Afryki.

wtorek, 17 lipca 2012

Od 1 lipca 2012 każdy kierowca we Francji musi posiadać własny alkomat. Według nowego przepisu, w każdym samochodzie musi znajdować się przynajmniej jeden, nieużywany alkomat, posiadający odpowiedni atest i spełniający warunki producenta. Urządzenia te można znaleźć we Francji w wielu punktach sprzedaży: supermarketach, większych i mniejszych sklepach, na stacjach benzynowych. Cena alkomatu chemicznego wynosi od 1 do 2 euro, elektroniczny kosztuje ok. 100 euro.

Przepis o obowiązku posiadania alkomatu wszedł w życie z początkiem lipca, ale jeszcze przez 4 miesiące jego brak nie będzie karany. Dopiero od 1 listopada 2012 za nieposiadanie alkomatu kierowcy grozi mandat w wysokości 11 euro.

Alkomat służy do mierzenia zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu. We Francji dopuszczalna zawartość alkoholu wynosi 0,5 promila.

20:02, francuski_wlacznik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 lipca 2012

Dogłębny ogląd reklam we francuskich mediach pod kątem przedstawianego w nich obrazu mężczyzny prowadzi wyodrębnienia dominującego gatunku: metroseksualnego kapcia. Mężczyzna we francuskiej reklamie jest sflaczały fizycznie i psychicznie, pozwala się głupio uwodzić i wykorzystywać kobiecie, a jedynym źródłem jego wątpliwej męskości są płatki śniadaniowe i żel pod prysznic. Francuski kapeć smaruje chlebek margaryną, pełną zdrowotnych właściwości, a to wszystko pod czujnym okiem typka odzianego od stóp do głów w obcisły żółty kombinezon, szczytowego osiągnięcia reklamowej, męskiej sflaczałości, czyli Faceta Przebranego za Cholesterol.

Aż chciałoby się zanucić z nostalgią: Gdzie mężczyźni z tamtych reklam…

Mężczyzna w reklamie

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5